Kilka razy pisałam o tym tutaj,. na kafe. Problem jest taki: mój facet nigdy nie mówi że mnie kocha, nigdy nie spotka się ze mną spontanicznie, nawet nie czuje potrzeby by spotkać się ze
Może troszkę źle to ujęłam. Okazuje mi uczucia, ale gdy jesteśmy sami i ponadto od tygodnia nie ma dla mnie czasu. Po za tym wszystko jest ok, bo jak w każdym związku są konflikty, ale zawsze staramy się je rozwiązywać tyle, że ostatnim czasem on nawet nie ma czasu dla mnie i nie mam jak z nim porozmawiać.
– Wychodzę, bo chcę żebyś miała trochę czasu tylko dla siebie – stwierdził.– Chwileczkę, nie sprowadzaj wszystkiego do moich potrzeb. Uświadomiłam sobie wtedy, że w przeciwieństwie do mnie, mój mąż jako osoba społeczna ma duży problem z odważnym artykułowaniem swoich potrzeb, praw i chęci.
Facet, który nie potrafi radzić sobie z finansami jest nieudacznikiem. jak można z kimś takim stworzyć długodystansowy związek nie martwiąc się o to, czy wystarczy pieniędzy dla jedzenie dla dzieci, nie mówiąc już o jakiś oszczędnościach na konkretny cel. Wyrzuciłabym go z mieszkania od razu i nie traciła na niego czasu.
Z toksycznej relacji nie tak łatwo się wydostać, ponieważ przede wszystkim musi minąć sporo czasu i spaść sporo łez, żeby przekonać się, że jesteś w związku z manipulantem
– dzieci – tak za bardzo skupia się na dzieciach, mnie już nie zauważa, jest dramat, więc po co mam cokolwiek z tym robić. Wiecie, też tak pieprzyłem bez sensu. – praca – bo ją stresuje, bo cały czas o tej pracy myśli, bo jest jakaś nieobecna i nie ma dla mnie czasu.
Nie da się tego jednoznacznie wyjaśnić. Można to zrozumieć na wiele sposobów. Inaczej to brzmi jak powie to mama, tata, a inaczej jak partner, czy przyjaciel. Dla mnie to oznacza. ze jest dla ciebie najblizszą osobą. ze bardzo cie kocha. musisz to uszanowic. ja tez tak mam. ja kocham jednego chlopaka.
lFZAbHY. zapytał(a) o 17:01 Chłopak nie ma dla mnie czasu . Co robić ? Jestem ze swoim chłopakiem 8 miesięcy i ostatni raz normalnie spędziłam z nim czas 31 marca .Dziś jest 5 maja i jak zapytałam się czy się spotkamy to on odpowiedział "Dziś" a ja zapytałam, a co nie masz czasu ? on mi odpowiedział , że nie ma czasu , zapytałam a co robi ? odp. ma spotkanie .Zapytałam czy z Oliwią ? Odpowiedział , że nie . Zapytałam a z kim ? Odp. czy musi mi mówić ? Odp. że nie , nic na siłe , On na to, ze na pewno nie z Olivką .Oliwia jest jego przyjaciółką , o którą jestem strasznie zazdrosna, bo nie wierzę w przyjaźnie damsko-męskie , bo wiem, że w końcu ktoś się zakocha . Ostatnimi czasy często się o nią kłóciliśmy . Ze swoim chłopakiem ostatnio widziałam się w piątek na 10 minut . On mieszka ok 80 metrów ode mnie , czyli blisko . Ale kurcze strasznie mi go brakuje, mam wrażenie, że mnie nie kocha i mam myśli by z nim zerwać. Ale nie wiem jak to zniosę, bo jest to moja pierwsza prawdziwa miłość i nie mogę bez niego żyć. Ja jestem z natury bardzo wrażliwa i codziennie mi go brakuje mimo, że czasem się spotykamy, ale nie na dłużej niż na 1 godzinę i przez to często płaczę . Nie wiem jak mam postępować dalej , może z nim zerwę .. To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź Cabro odpowiedział(a) o 17:10: gdyby jemu na tobie zależało to by się spotykał. no chyba, że jest facetem wyższych lotów i jest dyrektorem w jakieś koroporacji. a tak na poważnie, to ile ma lat? pewnie młody, więc co może mieć innego do roboty? siedzi i kuje na zajęcia w domu? Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 17:04 Jesli mieszkacie blisko to dla mnie to dziwne ze się na tak krotki czas spotykacie pogadaj z nim na poważnie o tym Hmm mam tak samo 8 miesięcy razem i mam też mam BFF-kę . Ale to ja z nią nie wychodzę. Może z nim o tym pogadaj i mu powiedz,że bardzo ci zależy i brakuje ci go , chcesz z nim częściej wychodzić . pausia64 odpowiedział(a) o 17:12 zrób tak jak on zrobil z tb... nie bądź na jego skinienie i jak będzie sie chcial spotkac nastepnym razem to powiedz mu ze też masz spotkanie np albo masz inne plany ;p to zadzialo na niego;p o i nie pisz do niego tteraz nic pozostan bez odp ;p pokerAS odpowiedział(a) o 17:13 a jemu na pewno na tobie zalezy? jestes pewna? bo jak tak to moze tez go tam troche olej niech zobaczy co czujesz to moze zmieni podejscie ;) Uważasz, że ktoś się myli? lub
ewa6668851809gf Dołączył: 2016-02-14 Miasto: warszawa Liczba postów: 28 9 marca 2016, 15:36 Jestesm z facet od 3 miesięcy i widzieliśmy się trzy razy, ciągle ma wymówki ze praca, praca, praca ja to rozumiem bo ma swoją firmę i teraz otwiera kolejna firmę wiec musi tego dopilnować ale skoro zaczęliśmy być razem to chyba powinien trochę wygospodarować czasu dla mnie (mieszkamy 200 km od siebie) wczoraj Przez cały dzień nawet SMS nir napisał dopiero po23 dzwonił ale ja już spalam napisał smsa ze chciał złożyć mi życzenia na dzień kobiet. Było mi mega przykro bo był ostatnia osoba która chciała mi złożyć życzenia. Mam wrażenie ze mu nie zależy, nie chce mi się wierzyć że czasu przez cały Dzień Nie wiwm czy ciagnac to dalej, Widzimy się Raz w miesiącu bo on jak twierdzi narazie nie może bo nowa firma powstaje i musi załatwiać różne sprawy. Wydaje mi się ze on coś kręci. Każdy facet jak mu zależy to strata się i pokazuje że mu zależy a on po prostu Wymaga ode mnie żebym Zrozumiała to ze Narazie tak musi być dopóki firmę rozkręca. nieznajomanieznajoma Dołączył: 2014-03-23 Miasto: warszawa Liczba postów: 1321 9 marca 2016, 15:38 A skąd on jest ? poznaliście się przez internet ? ewa6668851809gf Dołączył: 2016-02-14 Miasto: warszawa Liczba postów: 28 9 marca 2016, 15:43 z wawrszawy nieznajomanieznajoma Dołączył: 2014-03-23 Miasto: warszawa Liczba postów: 1321 9 marca 2016, 15:48 Ja mam podobny problem z tym , że mieszka 500 m ode mnie i co chcę go odwiedzić to on odpoczywa. Przestałam się odzywać, wczoraj nawet mi życzeń też nie złozyl. Dostawałam od niego nieprzyjemne smsy jak do niego pisałam a jak przestałam pisać i skupiłam się na zupełnie czym innym to sam zaczął zabiegać i mamy się widzieć dzisiaj. Możliwe,że jest ktoś inny w jego życiu,ale pokaż mu , że jesteś niezależna i skupiasz się na swoim życiu a zobaczysz jak role się odwrócą ;) latte32 9 marca 2016, 15:53 daj spokójjuż to przerabiałamskończy się tak samo jak u mnieuciekajon ma cię w d.... vitalijka23 Dołączył: 2014-04-26 Miasto: Warszawa Liczba postów: 7453 9 marca 2016, 15:54 o matko, laski dajcie sobie z nimi spokój. Dołączył: 2013-08-18 Miasto: Zielone Wzgórze Liczba postów: 4712 9 marca 2016, 15:55 Może wyjaśnij to sobie z zainteresowanym. Nie ma dnia bez jakiejś Twojej historyjki o nim. A to, że mu nie staje, a to, że nie chce na FB zmienić statusu. Ewentualnie udaj się do wróżki w jego sprawie. Sprawdzi w swojej magicznej kuli co robił wczoraj do O ile on istnieje. Dołączył: 2009-04-30 Miasto: Windorp Liczba postów: 1921 9 marca 2016, 16:06 Jesteś z nim?? Jak można twierdzić, że jest się z kimś kogo widziało się 3 razy? Ja bym bardziej nazwała to spotykaniem się i to raczej nie za poważnym, bo 200km to nie jest jakaś wielka odległość. Samochodem to 3 godziny... Dołączył: 2012-04-17 Miasto: Toruń Liczba postów: 6194 9 marca 2016, 16:31 Hmmm być z kimś 3 mce i widzieć Go 3 razy? OOOOOOO to jest wyczyn... dziewczyno uciekaj póki jest jeszcze okazja :) Dołączył: 2015-10-18 Miasto: Niewpolsce Liczba postów: 2455 9 marca 2016, 16:37 Najpierw nie chce wstawic waszego wspolnego zdjecia na fb, teraz sie okazuje, ze jeszcze czasu nie ma :D Jestescie razem 3 miesiace i widzieliscie sie 3 razy? To nie dla mnie, wiec ja na twoim miejscu bym to zakonczyla. Ja z moim mezem przez prawie 10 miesiecy (na samym poczatku zwiazku) mieszkalismy ponad 1000km od siebie, ale widywalismy sie na przynajmniej 7 dni w miesiacu. Nastepne spotkaniu planowalismy juz w dniu powrotu, nie moglismy sie doczekac kolejnego spotkania. Potem on sie do mnie przeprowadzil i teraz jestesmy malzenstwem :) Wiec odleglosc to mala przeszkoda, szczegolnie te wasze 200km :P ale obie strony musza chciec. Edytowany przez justalittlegirl 9 marca 2016, 16:40
Data utworzenia: 7 grudnia 2011, 8:57. Jest w trakcie promowania nowej oraz biografii, a niebawem zaczyna castingi do "Must Be The Music". Dodatkowo na początku 2012 rusza w dużą trasę koncertową po Polsce Kora nie ma czasu dla wnusia! Foto: Studio69 / Fakt_redakcja_zrodlo Kora (60 l.) w ogóle nie ma ostatnio czasu dla wnuka Jazona i nie zapowiada się, by miało się to z dwóch synów Kory, Szymon Sipowicz (35 l.), niespełna dwa miesiące temu został tatą. Niestety przez natłok obowiązków sławna babcia swojego wnuczka widziała dotychczas zaledwie trzy razy. Artystka cieszy się, że przeżywa renesans popularności, ale płaci za to wysoką cenę. Miejmy tylko nadzieję, że piosenkarka przypomni sobie jak najszybciej o swojej rodzinie! /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Studio69 / Fakt_redakcja_zrodlo /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Studio69 / Fakt_redakcja_zrodlo Jury "Must Be The Music" /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Studio69 / Fakt_redakcja_zrodlo Kora nie ma na nic czasu /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Darek Majewski / Fakt_redakcja_zrodlo Rzadko widuje się z wnukiem /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Andrzej Marchwiński / Fakt_redakcja_zrodlo Programy, koncerty, promocja /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Teodor Klepczynski / Fakt_redakcja_zrodlo Pracuje i nie ma czasu /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Teodor Klepczynski / Fakt_redakcja_zrodlo Kora cieszy się z renesansu swej kariery /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Andrzej Marchwiński / Fakt_redakcja_zrodlo Kora i Łozo /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Andrzej Marchwiński / Fakt_redakcja_zrodlo 60-letnia gwiazda rocka /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Aleksander Majdański / Fakt_redakcja_zrodlo Jackowska stała się znów popularna /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Teodor Klepczynski / Fakt_redakcja_zrodlo A wszystko dzięki temu programowi /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Teodor Klepczynski / Fakt_redakcja_zrodlo Nie, oni nie są parą /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Aleksander Majdański / Fakt_redakcja_zrodlo Kora na scenie /14 Kora nie ma czasu dla wnusia! Aleksander Majdański / Fakt_redakcja_zrodlo Wciąż nie brak jej animuszu Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
fot. Adobe Stock, Zdradziłam swojego męża. Niezbyt tego żałuję, ponieważ on nie ma dla mnie czasu. Nie ma też siły na seks. Gdy wraca do domu, pada z nóg. W łóżku tylko rzuca się koło mnie jak kłoda i natychmiast zasypia. Rano wstaje wcześniej niż ja, więc wciąż się mijamy. Moje, a właściwie nasze życie zmieniło się o 180 stopni, od kiedy Rafał został radnym. Byłam temu przeciwna, ponieważ nie znoszę polityki. Nie wierzę politykom, bo wielu ma na uwadze przede wszystkim własne interesy. Albo nawet tylko własne. Poza tym wielokrotnie przekonałam się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie chciałam, by mój mąż powiększył szeregi tej grupy. Nie chciałam, żeby mąż został radnym Uważałam, że dla domu i tak ma mało czasu (prowadzi firmę budowlaną), a zanosiło się, że będzie go miał jeszcze mniej. Już nawet nie chodziło o pieniądze, które wydał na kampanię wyborczą i które były niemałe. – Przynajmniej będę miał na coś wpływ – powtarzał z dumą. – Gdyby wszyscy tak uważali jak ty, to nigdy nic by się nie zmieniło. Zrozum, potrzebni są nowi ludzie, nie starzy wyjadacze. Nie brzmiało to przekonująco. Byłam zła, że mnie nie posłuchał. Już jesienią miałam przedsmak tego, co stanie się po wyborach: męża nie było całymi dniami. Mało tego – nawet w soboty i niedziele jego ugrupowanie organizowało spotkania przedwyborcze, imprezy połączone z kampanią. I jeszcze wciągał w to naszą córkę! Marta pięknie śpiewa, więc raz czy dwa wystąpiła w hali widowiskowo-sportowej podczas takich spotkań. Bardzo się dziwiłam, ale przyznała, że tatuś jej zapłacił, więc potraktowała występ jako pracę zarobkową. Nie podobało mi się to wszystko. Rozmawiałam z nim, ale bez rezultatu. Miałam cichą nadzieję, że go nie wybiorą i z premedytacją zagłosowałam na kogoś innego, choć w życiu bym się do tego nie przyznała. Niestety, na nic się to zdało – mój mąż wszedł do rady z bardzo dobrym wynikiem. Całą powyborczą noc spędził wraz ze swoim komitetem w wynajętym lokalu i nad ranem zadzwonił uszczęśliwiony: – Zostałem radnym, kochanie! Możesz mi gratulować. Oficjalnych wyników jeszcze nie znamy, ale mamy już dane ze wszystkich komisji, więc właściwie nic nie powinno się zmienić. Byłam wściekła nie tylko dlatego, że obudził mnie całą godzinę przed budzikiem. Wyobraziłam sobie, jak teraz będzie wyglądało nasze życie. I nie myliłam się w swoich przewidywaniach! W dodatku został wybrany zastępcą przewodniczącego rady miejskiej. Przybyło mu obowiązków, znajomych, dodatkowych zajęć. Jakieś sesje, komisje, wyjazdy, delegacje, dyżury, spotkania noworoczne, towarzyskie, otwarcia itp. Wystarczyło, że ktoś kiwnął palcem, a on już leciał. Bardzo się we wszystko angażował. Miałam tego dość! – Dominiczko, nie złość się, złość piękności szkodzi. Tylko początki są tak trudne, jak każde zresztą – powtarzał z nosem w papierach. – Cierpliwości, skarbie. Potem wszystko się uspokoi. Mijały tygodnie, lecz nic się nie uspokajało. Poza tym, że przybyło mi obowiązków w jego firmie. Od kilku lat prowadziłam mu księgowość, musiałam być na bieżąco z przepisami, on miał na to coraz mniej czasu. Najpierw scedował na mnie część uprawnień, potem przepisał całą firmę. – To tak na papierze, kochanie. Poza tym zostanie po staremu – obiecywał niepewnie. A jednak zmieniło się dużo. Myślę, że władza uderzyła mojemu mężowi do głowy. Przedtem rzadko chodził w garniturze, teraz praktycznie go nie zdejmował. Nienawidziłam prasowania męskich koszul, więc ten dodatkowy obowiązek mnie złościł. Musiałam zadbać o swoje potrzeby Czułam się zaniedbywana. Spędziłam okropnego sylwestra dla VIP-ów, na którym bardzo się wynudziłam, bo mało kogo znałam, a orkiestra grała fatalnie. Co gorsza, w ogóle nie pamiętam, kiedy kochałam się z własnym mężem. Myśl o zdradzie zaczęła mi chodzić po głowie już jakiś czas temu. Kiedyś oglądałam komedię romantyczną i pomyślałam, że jeśli nadarzy się okazja, to z niej skorzystam. Jako księgowa dość często jeździłam na szkolenia, ale tam raczej nie znalazłabym okazji. Musiałam wymyślić coś innego. No i wymyśliłam. Zaproponowałam Rafałowi, żebyśmy pojechali na narty. – Należy ci się odpoczynek – przekonywałam męża. – Pracujesz i pracujesz, w końcu padniesz na zawał. Wyjedźmy na tydzień do Zakopanego. Marta marzy, żeby się nauczyć jeździć. Ja też chętnie odpocznę. Znalazłam ofertę, bardzo korzystną. Oczywiście byłam przekonana, że mój mąż nie pojedzie. I nie myliłam się. – Nie mogę, Dominiczko, jeszcze nie teraz. Ale obiecuję, że latem wyjedziemy wszyscy razem, może nawet do ciepłych krajów. – Po co mi latem ciepłe kraje? Potrzebuję odpoczynku teraz, ty także! – krzyknęłam. – W ogóle się ze mną nie liczysz! – Ależ, kochanie, to wcale nie tak. Ja po prostu nie mogę teraz rzucić wszystkiego, bo ty tak chcesz. Mam określone plany, obowiązki. Musisz to zrozumieć. Ale jeśli masz ochotę, to weź Martusię i jedźcie same. Na to tylko czekałam. Oczywiście, dla zachowania pozorów musiałam się trochę podroczyć… – Same? – skrzywiłam się. – Wiesz, że nie lubię zimą prowadzić, a pociągów nie znoszę. – Zrobisz, jak zechcesz, ja tylko zaproponowałem. Nie złość się... Przez cały wieczór udawałam obrażoną, a potem zarezerwowałam pobyt w pensjonacie. Marta nie była zbyt uszczęśliwiona, lecz szybko wpadła na pomysł, żeby zabrać koleżankę. Nie miałam nic przeciwko temu, zwłaszcza że nie zamierzałam cały czas towarzyszyć córce. No i pojechałyśmy. Spędziłam cudowne chwile z instruktorem narciarstwa. Poznałam go już pierwszego dnia, gdy poszłam wykupić kurs dla Marty i Bogusi. Od razu zauważyłam, że jest na mnie napalony. Specjalnie włożyłam obcisłą koszulkę i stanik push-up, który jeszcze bardziej podkreślał mój biust, dość jędrny jak na trzydziestopięciolatkę. Podniecały mnie jego spojrzenia, potrzebowałam takiej odmiany. Byłam spragniona czułości… Nic zatem dziwnego, że już pierwszego wieczoru poszliśmy do łóżka. Najpierw spędziliśmy wieczór w pubie, wszyscy razem. A potem dziewczyny poszły potańczyć, a my do pokoju Irka. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek przeżyła taki orgazm. Czułam go wszędzie, nawet w małych palcach stóp! Zaczęło się w sumie dość niewinnie. Myślę, że byliśmy skrępowani, ponieważ okazało się, że dla nas obojga to był pierwszy raz… Pierwsza zdrada. Okazał się cudownym kochankiem. Nikt mnie tak nigdy nie pieścił – ani Rafał, ani mój pierwszy chłopak, Artur. Nigdy nie zapomnę tych siedmiu cudownych wieczorów. Dzień spędzałam na stoku oraz w pobliskim SPA, wieczory w pubie, a noce u Irka. Nad ranem wracałam do pokoju. Dziewczyny po całym dniu na nartach spały jak zabite, więc mam nadzieję, że niczego się nie domyślały. Zresztą, umiałam zachować pozory. Nie mogłam i nie chciałam pozwolić sobie na rozwód. Wciąż kocham Rafała i naprawdę nie wyobrażam sobie życia bez niego. Seks z Irkiem zaś był nie tylko odskocznią od codzienności, lecz przede wszystkim zaspokojeniem moich potrzeb. Znowu poczułam się kobietą, a nie tylko księgową, mamą czy kurą domową. Kobiecie potrzebny jest seks. Nic tak nie poprawia samopoczucia jak udane współżycie… No i zainteresowanie ze strony faceta. – Zobaczymy się jeszcze kiedyś? – zapytał Irek, całując mnie namiętnie na pożegnanie. Nie ukrywałam, że mam męża, on zresztą też wspominał coś o swojej dziewczynie. – Nie wiem, czy powinniśmy – odpowiedziałam zgodnie z prawdą. – Ustaliliśmy, że to seks bez zobowiązań, prawda? – Ale może warto by było kiedyś go powtórzyć! – zaśmiał się. Nic na to nie odpowiedziałam. Po powrocie z naładowanymi akumulatorami rzuciłam się w wir zajęć. Z nadzieją spoglądam na mojego męża: może wreszcie ocknie się i przypomni sobie, że ma nie tylko firmę, swoją radę, ale również żonę? Nawet wpadłam na pomysł, żeby zaaranżować kolację przy świecach z okazji naszej rocznicy. Niestety, nic z tego nie wyszło. Rafał zadzwonił, że wróci bardzo późno. Świece do tej pory stoją zakurzone na parapecie… Myślę już o wakacjach i tym razem zrobię wszystko, aby Rafał obudził się z letargu, w którym trwa. Jestem jego żoną i on musi sobie o tym wreszcie przypomnieć! Bo nie chcę znowu jechać sama na jakiś turnus... Czytaj także:„Dla mamy najważniejsza była praca. Tylko babcia dawała mi miłość. Ona była dla mnie prawdziwą matką”„Mama przez 18 lat ukrywała, kto jest moim ojcem. Było jej wstyd, że jestem owocem romansu z... księdzem”„Przyjaciółka ukradła mi męża. Powiedział, że odchodzi i nie czuje się winny, a ja zostałam sama z dziećmi”
fot. Adobe Stock Tegoroczne wakacje miały być inne. Przede wszystkim wreszcie udało mi się spełnić obietnicę dawno temu złożoną moim córkom, że zobaczą egipskie piramidy. Miałam też nadzieję, że ten czas spędzimy wspólnie z Andrzejem. Chodziło mi o to, aby poznał bliżej moje dwie nastoletnie latorośle, a może nawet się z nimi zaprzyjaźnił. To dla niego nawet ukończyłam kurs nurkowania, bo mój facet był zapalonym płetwonurkiem. Chciałam mu sprawić przyjemność. – Zakochane kobiety skłonne są do szaleństw! – mówiły moje koleżanki i ze zdziwienia szeroko otwierały oczy, kiedy opowiadałam im o swoich lekcjach. Nie mogły uwierzyć, że czterdziestoletnia kobieta decyduje się na coś takiego. Zrozumiałaby, gdybym zapisała się na kurs prawa jazdy, czy naukę języka obcego, ale nurkowanie? – A jak się utopisz?! – dramatyzowały. Chociaż boję się wody, dla niego zrobię wszystko Zaskoczone były również moje córki. One wprawdzie przyzwyczaiły się już do moich pomysłów, lecz nie wierzyły, że z miłości przełamię strach przed wodą. – Przecież nawet nie pływasz za dobrze – argumentowały, starając się odwieść mnie od tej decyzji. – Żeby nurkować, nie trzeba być super w pływaniu – przekonywałam je. I dopięłam swojego. Po dwóch miesiącach teorii, treningu na basenie, a potem ćwiczeń na jeziorze, zdobyłam upragniony certyfikat. Andrzej był zachwycony. W prezencie kupił mi płetwy i maskę. Cieszył się, że ma taką zdolną kobietę, a ja puchłam z dumy. Nie dość, że po rozwodzie poznałam fajnego mężczyznę i się z nim związałam, to jeszcze teraz połączyła nas wspólna pasja. – Gdyby nie on, w życiu bym się do tego nie zmusiła – wyznałam Lenie. – Wcale ci się nie dziwię! – przyjaciółka uśmiechnęła się promiennie. Doskonale mnie rozumiała, bo i ona dla swojego mężczyzny polubiła wspinaczki, chociaż nigdy wcześniej nie była w górach nawet na wycieczce. Właśnie parząc na nich, doszłam do wniosku, że wspólne zainteresowania scalają związek, dlatego zapisałam się na kurs nurkowania. Wyobrażałam sobie, jak jedziemy z Andrzejem nurkować w gdzieś w Polsce lub nad ciepłe morze. Jednak choć kurs skończyłam już rok temu, wciąż nie mogliśmy znaleźć czasu na taki wyjazd. Albo byliśmy zbyt zapracowani, albo woleliśmy cieszyć się sobą w domowym zaciszu, z dala od ludzi i miejskiego zgiełku. Teraz było podobnie, Andrzej musiał zająć się swoją firmą. Jednak uparł się, że ja pojadę bez niego, za to zabiorę płetwy, maskę i spróbuję swoich sił. – Bo nie można być w Egipcie i nie skorzystać z tamtejszych raf – twierdził. W ogóle nie dopuszczał możliwości, że mogę się zwyczajnie bać… Traktował mnie jak rozkapryszonego dzieciaka, którego trzeba przywołać do porządku. Trochę mnie to bolało, jednak uznałam, że taka już uroda twardziela. „Sam od lat prowadził firmę, musi walczyć, jak lew, żeby się utrzymać na powierzchni, więc i w życiu prywatnym bywa obcesowy” – pocieszałam się, pakując do torby ekwipunek do nurkowania i ciuchy. Na szczęście, im więcej czytałam o Egipcie i miejscowości, do której niebawem miałam pojechać, prawdziwej mekki amatorów wszelakich sportów wodnych – tym bardziej mnie nęciło, żeby zebrać się na odwagę i faktycznie tego nurkowania spróbować. Jak mówią, tonący brzytwy się chwyta. Ja też Wtedy przypomniałam sobie o Piotrku, którego poznałam na kursie. Z nim przecież mogłabym poćwiczyć! Nieraz napomykał, że moglibyśmy razem pojechać na doły zalane w dolomitowym akwenie w pobliżu Jaworzna – świetnym miejscu do nurkowania. W końcu z Katowic nie było tam aż tak daleko. Wcześniej zawsze mu odmawiałam. Byłam przecież w związku i nie chciałam umawiać się z innym mężczyzną. Nauczona doświadczeniem wiedziałam, co kryje się za taką niewinną propozycją. Czułam, że się Piotrkowi podobam, a nie chciałam ranić Andrzeja ani tym bardziej go stracić. Teraz jednak sobie o Piotrze przypomniałam. Jak mawiają, tonący brzytwy się chwyta, a ja potrzebowałam więcej praktyki. No bo po co wydałam ponad tysiąc złotych na kurs? Ciągle nie miałam z niego żadnych korzyści. A nurkować sama się jednak bałam, nawet w bezpiecznym Egipcie. Zadzwoniłam więc do Piotrka, a on wyraźnie się ucieszył. – Na pewno ci się podoba, że tak wodzi za tobą wzrokiem – zauważyła tylko Lena, której opowiedziałam o moim znajomym z kursu. – Poradzę sobie! Przecież nie będę tam z nim sama, może nawet zabiorę dziewczynki – odparłam szczerze. Trochę nie rozumiałam tych komentarzy. W końcu miałam już czterdziestkę na karku i coraz częściej widziałam w lustrze, że choć czas obchodzi się ze mną łaskawie, to już zaczyna zostawiać piętno na mojej twarzy i ciele. Przybyło mi parę kilogramów, miałam też znacznie więcej zmarszczek niż jeszcze niedawno. Może nawet dodawały mi uroku, ale na pewno nie poprawiały humoru. Piotrek jednak jakby tego nie zauważał. Po paru spotkaniach, podczas których zachowywał się bardzo powściągliwie, znowu zaczął mnie adorować. Tym razem bardzo mi to odpowiadało. Coraz częściej bowiem uświadamiałam sobie, jak ten niepozorny i niezbyt wysoki okularnik jest inny od mojego Andrzeja. Na tle Piotrka mój facet wypadał mało korzystnie. Jak dla mnie był za mało spontaniczny. Zbyt rzeczowy, nawet nieczuły. Zdarzało mu się traktować mnie oschle, mnożył wymagania. Za to Piotr… Piotr bardzo się mną przejmował. Gdy miałam gorszy dzień, drążył temat tak długo, aż mu wyjawiłam, co mnie gryzie. Potrafiłam się przy nim otworzyć, a on potrafił szybko znaleźć rozwiązanie. Pomagał mi, kiedy tylko mógł. W dodatku, gdy nie miałam na coś ochoty, od razu rezygnował z pomysłu. Widziałam coraz wyraźniej, że to mężczyzna do rany przyłóż. Bez kaprysów i nierealnych oczekiwań. Z każdym dniem podobał mi się coraz bardziej. Andrzej, zaprzątnięty sprawami firmy, zupełnie nie czuł się zagrożony obecnością rywala na horyzoncie. Nie zwracał uwagi ani na mnie, ani tym bardziej na Piotrka, którego miał za śmiesznego okularnika. Nadwornego trefnisia, jak o nim mówił. Miałam mu to za złe: w końcu Piotr był moim przyjacielem i chciałam, żeby Andrzej go akceptował. – Za dużo oczekujesz od życia! – śmiała się Lena. – Od faceta typu macho żądasz wyrozumiałości i empatii, w dodatku wobec innych samców. Coś takiego w przyrodzie nie występuje! – żartowała. – Ale nie przejmuj się. Kiedy panowie oswoją się ze sobą, to może się nawet polubią? Kto wie… Żyłam więc oczekiwaniami i planami na wakacje, gdy pewnego dnia Piotrek zapytał, czy nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby wykupił sobie wczasy w tym samym terminie i hotelu co ja, bo chętnie by ze mną ponurkował. Przyznam, że szczerze się ucieszyłam. „Przynajmniej będę miała towarzystwo” – pomyślałam. Dobrego humoru nie zepsuła mi nawet awantura, jaką wszczął Andrzej, dowiedziawszy się o naszym wspólnym wyjeździe. – Podziękuj sobie – warknęłam najpierw. – To przez ciebie jedzie z nami Piotr. Nigdy nie masz dla mnie czasu, a ja przecież tak się staram, żeby z tobą być! Przecież tylko dla ciebie skończyłam ten kurs, dla nikogo innego bym tego nie zrobiła… – tu mi głos uwiązł w gardle, bo poczułam, że NAS już nie ma. Rozstaliśmy się w gniewie… Mimo wszystko nie miałam zamiaru płakać po Andrzeju. Bo wtedy już dotarło do mnie, że zmierzamy donikąd. Andrzej chyba czuł to samo, bo wkrótce potem się wyprowadził. I już nigdy więcej się do mnie nie odezwał. Wakacje w Egipcie były bajeczne… Rzeczywistość przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Dziewczyny chodziły swoimi ścieżkami. Wieczorami odwiedzały dyskoteki, a wciągu dnia odpoczywały, wylegując się na leżakach przy hotelowym basenie. My z Piotrem nurkowaliśmy, ile tylko się dało. Pod wodą albo trzymaliśmy się za ręce, albo szukaliśmy pamiątek z dna morza. Bawiliśmy się przy tym jak dzieci! Dziękowałam Bogu, że w porę zrozumiałam swój błąd i rozstałam się z Andrzejem… Mężczyzną mojego życia okazał się niepozorny Piotr. Rozumie mnie, zawsze jest blisko i sprawia, że naprawdę czuję się stuprocentową kobietą. Czytaj także:Mój syn ma 23 lata i nie rozumie, że ma jeszcze czas na amoryMoja córka ma 3 dzieci. Nie poświęca im uwagi, bo ciągle siedzi w telefonieMam 4 synów. I dzięki Bogu, bo z córkami to tylko problemy
facet nie ma dla mnie czasu